stolarka okienna


Strona główna
Najnowszy numer
Numery specjalne
Archiwum
Ciekawe strony
Prenumerata
i numery archiwalne

Cennik reklam
Katalog firm
Redakcja
Wydawca


Redakcja: Okno
tel. (052) 22-44-36

Wydawca: BUD-MEDIA
85-030 Bydgoszcz
ul. Rumińskiego 6
tel./ fax
(0-52) 328-63-72
(0-52) 340-03-90

Design by

© 2000




Polskie szkło
Huta szkła "Józefina" w XIX wieku

Przedmiotem niniejszego artykułu są dzieje zbudowanej w 1841 roku w Szklarskiej Porębie, w dobrach znamienitego rodu śląskiego schaffgotschów, huty szkła "Józefina".

Tradycje szklarskie w Jeleniogórskiem datują się jeszcze ze średniowiecza. Istniały tutaj wszystkie niezbędne surowce, a w szczególności lasy i dobrej jakości piasek kwarcowy, a jednocześnie jakość ziem uprawnych była tak licha, że dla zarządzających nimi możnowładców niezbędne było szukanie źródeł dochodu z działalności pozarolniczej.
Warto zauważyć, że niemal wszystkie śląskie huty znajdowały się na terenie bardzo lesistym. Huty szkła zakładano często w celu wytrzebienia nieprzebytych, gęstych lasów i pozyskania w ten sposób terenów pod uprawę ziemi. Piece hutnicze tego czasu wymagały bardzo dużych ilości drewna, które pozyskiwano w sposób czasochłonny, lecz niewielkim kosztem finansowym, tak że zwykle bez żalu po krótkim okresie eksploatacji hutę porzucano i przenoszono w inne miejsce.
Pierwsza huta w Szklarskiej Porębie powstała z całą pewnością przed 1366 rokiem. Ówczesny dokument mówi o jej sprzedaży.
Przez następne parę wieków niewiele wiemy o losach huty w Szklarskiej Porębie (prawdopodobnie zdążono już ją przerzucić kilkakrotnie w inne miejsca), ale ze źródeł wiemy, że w 1617 roku przybył do Szklarskiej Poręby z Czech wybitny szklarski specjalista Wolfgang Preussler, który uzyskał zgodę pana tych ziem na budowę huty w Białej Dolinie. Preusslerowie płacili Schaffgotschowi czynsz pieniężny oraz dostarczali mu wyprodukowane w hucie wyroby.
W 1702 r. Preussler za zgodą Schaffgotscha otworzył drugą hutę; prosperowała nieźle, dopóki, w 1754 r., administracja dóbr Schaffgotschów nie zażądała przeniesienia jej do terenu bardziej zalesionego, lecz stwarzającego trudności komunikacyjne, a przez to - prowokującego znaczne straty finansowe.
Obie huty Preusslerów ("Hoffnungstal" oraz "Karlstal") posiadały ubogie wyposażenie techniczne: jeden piec topniczy, przystosowany do pracy 10 dmuchaczy, piec do odprężania szkła poprzez chłodzenie, a także piec do suszenia opału. W drugim budynku mieścił się zestaw pieców do produkcji szkła okiennego.
Jakość produkcji pozostawiała wiele do życzenia; zatrudnienie w XVIII w. wynosiło - przeciętnie - 35 osób, w początkach XIX - wzrosło do 62 (w hucie "Karlstal") i do 63 (w hucie "Hoffnungstal"). Poważną część pracowników stanowili sezonowi robotnicy wywodzący się z ziem czeskich.

Pohl buduje nową hutę
Na decyzji rodu Schaffgotschów o rozpoczęciu budowy huty "Józefina" (1841) w poważnej mierze zaważył nadmiar drewna obficie występującego w możnowładczych lasach; drewna, z którym nie bardzo było wiadomo, co czynić. Pożerająca drzewa, niczym baśniowy smok, huta szkła tego problemu była rozwiązaniem.
Budowę nadzorował stary fachowiec, spadkobierca ostatniego Preusslera, Franciszek Pohl; kierował hutą zresztą również później, i to przez całe dziesięciolecia.
Pohl ukończył studia w berlińskim Instytucie Przemysłowym; od 1835 r. pracował w hucie hrabiego Harracha. Podróżował po całej Europie, odwiedzając wszystkie znane huty szkła.
"Józefinę" zlokalizowano w dolinie rzeki Kamiennej, w Szklarskiej Porębie Górnej, ledwie kilometr od najbliższego osiedla mieszkaniowego. Natychmiast rozpoczęto budowę drogi, łączącą hutę z istniejącą siecią dróg kołowych i szos. Wody Kamiennej poruszały urządzenia mechaniczne huty; w okresie roztopów, kiedy rzeka przybierała, wysyłano nią własną produkcję.

Zaplanowany koszt budowy wynosił
(w inwestycjach bezpośrednio produkcyjnych) 8800 reńskich talarów, w nieproduktywnych 1200 rtl, a na drogi i mosty wydatkować miano 450 rtl.
W rzeczywistości nakłady były dwa razy większe - szczególnie droga była "robocizna". Na płace poszło aż 64 procent całości wydanych pieniędzy. Na materiały budowlane - żelazo, cyna, drzewo, gonty, cegły, kamienie, wapno, piasek, glina oraz gips - wydano 22 procent.
Dlaczego koszt materiałowy był taki niski? Ponieważ były to w większości materiały lokalne i pochodziły z dóbr Schaffgotschów.
Zarządzanie hutą "Józefina" - temat niezwykle istotny, jak pokazuje doświadczenie z ostatnich miesięcy, kiedy to wyszło na jaw, ile pieniędzy potrafili zmarnować bądź nakraść najwyżej na świecie opłacani menadżerowie amerykańscy - zorganizowane było w ten sposób, że tworząca samodzielną i samofinansującą się jednostkę gospodarczą huta bezpośrednio podlegała Urzędowi Kameralnemu dóbr rodziny Schaffgotschów. Urząd kontrolował ją "od czasu do czasu". Miało to duże znaczenie - lecz o tym w dalszej części artykułu.
W imieniu śląskiego magnata "Józefiną" kierował inspektor F. Pohl. Kompetencje jego sięgały od spraw technicznych po finansowo-handlowe. Zatrudniał pracowników, zawierał umowy, reprezentował hutę przed sądem. Praktycznie był jedynowładcą.
Urząd Kameralny pilnował głównie tego, by w podstawowe surowce huta zaopatrywała się "w rodzinie". Nawet donice piecowe wyrabiano na miejscu; potem suszyły się przez rok. Starczały na miesiąc. Piece potrzebowały, każdy 8 donic. Mogły pomieścić one po 2 centnary masy szklanej.
W 1869 r., "Józefina" za 4 tys. reńskich talarów, czyli za 20 procent ogólnych kosztów budowy, zdobyła się na nowy, gazowy piec systemu "Siebat". Ogrzewany był rozżarzonym gazem drzewnym, dochodzącym specjalnym kanałem. Nadal więc nie używano węgla, choć Europa już się w tym czasie - w szklarstwie - na węgiel przestawiała. Powód był zasadniczy: koszty. Ówczesna linia kolejowa z Wałbrzycha dochodziła do Jeleniej Góry - nawet nie do Szklarskiej Poręby - na odległość ledwie 30 km.
Piece wytopowe zrobione były z kamieni szamotowych i ze specjalnej miękkiej glinki. Remontowano je raz w roku. Wytop masy odbywał się w nocy. Wokół pieca znajdowało się 20 otworów roboczych. Do przenoszenia przedmiotów szklanych służyły tzw. sztangi. Huta "Józefina" posiadała o jeden więcej piec do odprężenia masy niż huty "Karlstal" i "Hoffnungstal" razem wzięte. W tychże piecach wyroby pozostawały kilkanaście godzin; później przechodziły do działów zdobienia; praca tam wieńczyła proces produkcyjny.
Stosowano pełen asortyment technik zdobniczych, wykorzystując również pracę maszyn.
Inspektor Pohl starał się o udoskonalenie produkcji finalnej i wciąż dążył do czegoś nowego. Jego zasługą było ponowne odkrycie sposobu wytwarzania weneckich szkieł filigranowych. Zasługa ta była iście niebagatelną, ponieważ dzięki temu właśnie produktowi huta zdobyła silną pozycję na europejskim rynku.
Pohl udoskonalił również drugi eksportowy produkt huty ze Szklarskiej Poręby - szkło Millefiori (tysiąca kwiatów). Technikiem był wybitnym, bez dwóch zdań.
W ostatniej ćwiartce XIX w., "Józefina" nie przykładająca się zbytnio do inwestycji produkcyjnych i technologicznych (nakłady na nowe maszyny i urządzenia szklarskie wynosiły ledwie 2 procent kosztów!!!), zaczęła ustępować nie tylko hutom niemieckim czy czeskim, ale także funkcjonującej w pobliskich Piechowicach hucie firmy Heckert. Moce produkcyjne huty ze Szklarskiej w latach 1856–1914 nie powiększyły się nawet o ułamek procenta. "Winę" za to częściowo ponosiła dobra koniunktura, nie zmuszająca do większych wysiłków. Nadto w otoczeniu huty dominowały stosunki feudalne, a system podnajmu (majster sam wyszukiwał i opłacał pomocników) konserwował istniejący układ.

Załoga huty
W samych początkach pracy "Józefiny" zatrudnienie wynosiło w niej 135 osób, przy średniej dla Śląska - 28. Do tego należy doliczyć nakładców - chałupników, w ilości trudnej do uchwycenia, a pracujących na rzecz huty w licznych zakładzikach, najczęściej szlifierniach.
Wojciech Trznadel w swej monografii poświęconej dziejom huty (Ossolineum 1966) zwraca uwagę na to, że "zapleczem wykwalifikowanej siły roboczej dla huty było posiadające bogate tradycje rzemiosło szklane, szczególnie dobrze rozwinięte w Szklarskiej Porębie. Zatrudniani w przemyśle szklanym stanowili tu 64 procent ludzi zawodowo czynnych. Chałupnicy tracili stopniowo swą samodzielność i popadali w zależność od handlarzy szkła, mających swą siedzibę głównie w Cieplicach. Według danych z 1882 r. samodzielnych właścicieli małych szlifierni (które często były organizowane w domu) nie pracujących dla nakładcy kupieckiego, czy też na rachunek huty, było w Szklarskiej Porębie tylko 4, w Piechowicach 3, a w Sobieszowie 7. W wymienionych miejscowościach funkcjonowało 141 małych szlifierni, w tym 40 pozbawionych napędu siły wodnej.
Załoga huty "Józefina" składała się głównie z robotników miejscowych. Udział wykwalifikowanych robotników czeskich, dosyć znaczny w momencie uruchamiania huty, zmniejszał się stopniowo w miarę szkolenia robotników miejscowych. W r. 1842 na 9 zatrudnionych majstrów hutników było 5 Czechów, a w r. 1846 liczba ich spadła do czterech. Majstrów złotników i malarzy kierownictwo huty sprowadzało z Czech, gdyż te techniki zdobnicze były w okręgu jeleniogórskim stosunkowo najsłabiej rozwinięte. Oprócz wykwalifikowanych robotników czeskich huty pracujące na rachunek Schaffgotscha zatrudniały także stosunkowo dużo młodocianych robotników czeskich. Zatrudnianie ich było najłatwiejsze w hucie "Karlstal" oraz "Hoffnungstal", położonych blisko granicy czeskiej. O znaczeniu, jakie odgrywała praca czeskich chłopców, może świadczyć prośba inspektora Pohla, wystosowana 30 VII 1868 r. do władz rejencji legnickiej o zezwolenie na zatrudnianie ich bez umów.
Sezonowy pobyt czeskich robotników w Szklarskiej Porębie był policyjnie zezwolony na podstawie wystawianych im kart legitymacyjnych. Okres karencyjny, na który robotnicy musieli wracać do kraju, trwał od 20 XII do 21 II (analogiczny jak dla robotników polskich zatrudnianych w rolnictwie) i według dyrekcji huty "Józefina" był wystarczający.

Światowa ekspansja
Generalnie, koniunktura gospodarcza w Niemczech, do których politycznie i ekonomicznie ówczesny Śląsk należał, od 1841 do 1900 r., była nienajgorsza. W okresie 1842-1873 (tworzyły one zdaniem znawców jeden cykl koniunkturalny) stosunek lat tłustych do chudych wynosił 2:1. W cyklu zaś 1874-94 sytuacja odmieniła się. Lat "tłustych" było tylko 6.
Przeciętny zbyt roczny wahał się w granicach 450–500 tysięcy marek. Szkło surowe stanowiło w nim najwyżej kilkanaście procent.
Huta wysyłała swe wyroby do Berlina, Lipska, Hamburga, Amsterdamu, Monachium, Drezna i Szczecina. W księdze dłużników znajdziemy też niesolidnych kontrahentów z rejonów bliższych, jak Piechowice, Głogów czy Legnica.
"Józefina" weszła także na rynki: brytyjski i amerykański. Przełomowym był rok 1854, kiedy to po wystawie londyńskiej recenzenci angielscy bardzo wysoko ocenili jakość produkcji huty ze Szklarskiej Poręby. Pisano tak: "Najlepsze i najbardziej interesujące szkła kolorowe z Niemiec to szkło hrabiego Schaffgotscha; są one najdoskonalsze na całej wystawie".
W tym samym czasie szkła z "Józefiny" zaczęły podbijać rynek USA; największa ekspansja przypadała tu na lata 90.
Niemniej jednak najwięcej wyrobów huta ze Szklarskiej Poręby rozprowadzała na terenie Niemiec. Tylko jeden rok był słaby (1866), a to dlatego, że właśnie wtedy wybuchła wojna prusko-austriacka.
Tłuste lata skończyły się wraz z wybuchem wielkiego światowego kryzysu gospodarczego (1873). Zrazu główne ogniska kryzysu znajdowały się w Ameryce i Niemczech, a od 1878 r. "zaraza" pokazała się też w Anglii.
Co tyczy się rynku angielskiego, to w latach 80. został on dla "Józefiny" utracony bezpowrotnie, ponieważ wyspiarze rozbudowali własny przemysł szklarski i nie potrzebowali już śląskich wyrobów. Nadal jednak niesamowity był apetyt Amerykanów - w niektórych latach huta ze Szklarskiej Poręby lokowała tam aż 30% swojej produkcji.
W 1885 roku struktura zbytów wyrobów "Józefiny" wyglądała następująco:
Niemcy - 64%
USA - 27%
Austria - 4%.
Pozostałe inne kraje poniżej 1%.
U schyłku stulecia "Józefina" musi rywalizować nie tylko z konkurencją czeską, ale i z nowymi potęgami: firmami belgijskimi, francuskimi oraz szwajcarskimi.
Ukoronowaniem europejskiej kariery naszej huty jest złoty medal zdobyty na światowej wystawie przemysłowej w Paryżu w 1900 roku.

Koszty działalności
Dokładne dane o strukturze kosztów ponoszonych przez hutę "Józefina" pochodzą z końca stulecia. Ustalił je wspomniany wyżej autor monografii, posługującej się aktami skarbowymi z Chojnika. Wyniki jego pracy są nader ciekawe. Płace pracownicze trzykrotnie przewyższały kwoty materiałowe; stosunek 60 do 20. Pozostałe 20% przypadło na amortyzację (obowiązkowo odprowadzaną do Kasy Głównej), wynoszącą 5%, oraz na koszty handlowe (7%) i na koszty zarządzania (8%). Tu zwracają uwagę wysokie koszty zarządzania; skąd my to znamy? Z dnia dzisiejszego; im firma gorzej zarządzana, tym lepiej opłacani menadżerowie... z wiadomym efektem finalnym!

Casus inspektora Pohla
"Józefina" nie miała żadnych problemów z osiągnięciem zakładowej rentowności (rocznie 12 tysięcy marek) w okresie prosperity, przypadającym na lata 1842–1873. Przeciętny zysk netto wynosił wówczas ponad dwa razy więcej, sięgając kwoty 27,6 tysięcy marek, przy kapitale zakładowym wynoszącym 150 tysięcy, a kosztach ogólnych w granicach 300 tysięcy.
Niewątpliwie dla huty był to czas pomyślności, związany z dobrą kondycją gospodarki europejskiej. W latach następnych zysk spadł do 2 tysięcy rocznie, przy czym był to, niestety, zysk papierowy, osiągany dzięki kuglarskim sztuczkom "głównodowodzącego", Franciszka Pohla. "Agresywna księgowość" nie jest wynalazkiem teraźniejszości; menadżerowie, którym się nie wiedzie - a zdarza się tak częściej niż zwykłym zjadaczom chleba się wydaje - z reguły starają się ukryć skutki swych błędnych decyzji przed udziałowcami czy właścicielami.
Do tego Pohl prowadził wystawny tryb życia i - niczym w kawałach z "brodą" - ulegał wpływom pazernych kobiet; doprowadziło to do tego, że prywatne wydatki „topił” w kosztach przedsiębiorstwa.
Afera wybuchła 1 stycznia 1884 r. Prestidigitatora "nakrył" przysłany przez Kasę Główną inspektor Cassel. Rewident wykrył, że zamiast zysku 4 tysięcy marek, "Józefina" ma potworny deficyt; 270 tysięcy marek!

Pohl oszukiwał, lecz z jakich pobudek?
Na ujawnioną stratę złożyły się następujące pozycje: różnica między stanem kasy według ksiąg a stanem rzeczywistym (67 980), brakujący fundusz rezerwowy (30 000), zadłużenie u bankiera wrocławskiego Schlesingera (132 128) oraz dwa bieżące akcepty (40 000).
Według Cassela inspektor Pohl dostarczał w poprzednich latach błędne bilanse, wykazywał zbyt duże zyski. Wyjaśnienia wymagałyby motywy skłaniające Pohla do oszustwa. (Wydaje się, że przy chęci osobistych korzyści podawałby on zyski niższe od faktycznych.) Bardzo prawdopodobne jest natomiast, że Pohl, przez całe życie związany z przemysłem szklanym i hutą "Józefina", w obawie przed jej zamknięciem (a właśnie z początkiem lat osiemdziesiątych XIX w. Schaffgotsch z powodu trudności finansowych poważnie się liczył z taką ewentualnością), chciał wykazać w bilansach, że prowadzenie huty jest przedsięwzięciem zyskownym. Liczył zapewne na wyrównanie braków w okresie pomyślniejszej koniunktury.
Niejasny jest natomiast charakter powiązań inspektora Pohla z bankierem wrocławskim Schlesingerem. Kontakty te prowadziły, według oceny Cassela, do malwersacji, fałszowania przez Pohla rachunków i ruiny interesu, nikt bowiem poza nim nie miał wglądu do księgi rozliczeń ze Schlesingerem. Odsetki płacone rocznie przez hutę Schlesingerowi wynosiły przeciętnie 14 993 marek.
List Schlesingera do Pohla z 22 II 1884 r., donosił o udzieleniu pożyczek teściowej Pohla pod zastaw hipoteczny. Część zadłużenia huty "Józefina" u Schlesingera miała więc, być może, charakter prywatny i zaciągnięte pożyczki nie były wykorzystywane do celów produkcyjnych.
Sporządzający bilans Cassel dowodził, że po zerwaniu stosunków ze Schlesingerem przy oszczędnej i racjonalnej gospodarce huta "Józefina" może stać się rentowna. Do osiągnięcia tego celu konieczne jest przede wszystkim usprawnienie i kontrola gospodarki drzewem, gdyż w poprzednich latach nie wiedziano, ile z zakupionego drzewa rzeczywiście zwieziono.

Samobójstwo Pohla i odrodzenie huty
Franciszek Pohl popełnił samobójstwo w lutym 1884 r. Wybrał honorowe wyjście; ten człowiek sukcesu, w sumie dla huty zasłużony, kierujący nią ponad 40 lat, z racji wieku i tak stojący nad grobem, nie mógł znieść myśli o czekających go upokorzeniach.
Po śmierci długoletniego jedynowładcy "Józefiny", nauczeni przykrymi doświadczeniami właściciele, nie popełnili tego samego błędu i nie pozwolili już nikomu skupić w swych rękach całej władzy.
Przewidywania Cassela okazały się być całkiem celne. W latach 90. "Józefina" stała się firmą przynoszącą zyski, na co rozstrzygający wpływ wywarła poprawa światowej koniunktury. Co ważne, huta wreszcie zaczęła inwestować; i to sporo. W trzech następujących po sobie latach (1892, 93, 94) z łącznego zysku 152,5 tysięcy, aż 83,4 tysięcy marek przeznaczono na modernizację przestarzałych maszyn i urządzeń. Regularne wpływy zasilały też fundusz rezerwowy, a nadwyżki odprowadzano do Kasy Głównej dóbr Schaffgotschów.
Było to możliwe m.in. dzięki energicznym działaniom firmy. Jej kierownik handlowy dwa, trzy razy w roku objeżdżał Europę w poszukiwaniu nowych nabywców, a w Ameryce, wielkim i zyskownym rynku, powstały przedstawicielstwa huty. Zaś znaczniejsi odbiorcy z USA, jak np. Ahrenfeld i Kittel - sądząc po brzmieniu nazwisk Amerykanie pochodzenia niemieckiego - składali zamówienia bezpośrednio w Szklarskiej Porębie.
Sukcesy "Józefiny" na trudnym dla towarów europejskich rynku amerykańskim wynikały w poważnej mierze z faktu, że dziewiętnaste stulecie było czasem emigracji z krajów niemieckich do Stanów i pod koniec stulecia owi emigranci, jak np. importerzy Fensterer oraz Schreimiller z Nowego Jorku, obrośli już w piórka, zdobywając za oceanem silną pozycję ekonomiczną; a że nie zapomnieli o związkach z macierzą, to i z nią handlowali. W jednym tylko roku (1891) Fensterer i Schreimiller złożyli w Szklarskiej Porębie zamówienia na 30 tysięcy marek, co pokrywało blisko połowę amerykańskiego eksportu "Józefiny" i co stanowiło ponad 10% wartości całego zbytu huty.

Jerzy Grundkowsk


DREWNO

PCW

ALUMINIUM

SZKŁO

MASZYNY

AKCESORIA

INNE