stolarka okienna


Strona główna
Najnowszy numer
Numery specjalne
Archiwum
Ciekawe strony
Prenumerata
i numery archiwalne

Cennik reklam
Katalog firm
Redakcja
Wydawca


Redakcja: Okno
tel. (052) 22-44-36

Wydawca: BUD-MEDIA
85-030 Bydgoszcz
ul. Rumińskiego 6
tel./ fax
(0-52) 328-63-72
(0-52) 340-03-90

Design by

© 2000




Szkło anglosaskie ery przedindustrialnej


Piasek to podstawowy surowiec szklarski, tworzący około dwóch trzecich mieszanki materiałowej. Jak wiadomo, piasek można znaleźć wszędzie, ale nie zawsze jest on pierwszej jakości. Wenecjanie kruszyli żwir rzeczny, pierwsi angielscy hutnicy zadowalali się takim piaskiem, jaki był pod ręką. Dopiero w XVII w. zaczęto w Anglii należycie dbać o jego jakość, niewątpliwie pod wpływem impulsów płynących z Włoch. Szklarze, tj. hutnicy szkła – wykryli, że najlepszy piasek znajduje się w okolicy miasta Norfolk. Sprowadzać się go łatwo nie sprowadzało, sprawę rozwiązało dopiero zbudowanie kanałów (pod koniec XVIII w.).

Drugim ważnym materiałem niezbędnym do wyrobu szkła są sole alkaliczne otrzymywane z popiołu roślinnego. Służą jako topnik. Szklarze brytyjscy z okręgu Stourbridge sprowadzali w tym celu wodorosty z Irlandii i Szkocji, a osiadli w tymże okręgu szklarze rodem z Lotaryngii szukali odpowiednich paproci poza rejonem zamieszkania, gdyż palenie, wycinanie i wynoszenie paproci z Ashwood lub Pensnet było surowo zabronione przed datą 1 sierpnia, po tym terminie zaś hutnicy uznawali już je za nieprzydatne, "albowiem paproć powinna być zielona - podaje A. Polak - bo daje wtedy więcej i lepszej białej soli".
Mieszanie zestawu szklarskiego było w dawnych czasach o wiele bardziej kwestią intuicji niż czegokolwiek innego. Autor siedemnastowiecznego florenckiego podręcznika jasno stwierdzał, że "ilości metali barwiących - oraz odbarwiających, neutralizujących np., zieleń z masy szklarskiej, zbyt pospolitą na gusta bardziej wyrafinowane - nie mogą być ściśle określone przez ważenie i pomiar, lecz muszą być całkowicie pozostawione oku szklarza!".
Składniki po zmieszaniu wsypywano do glinianych donic i kładziono do specjalnego pieca. Zrazu donice były otwarte. Kryte donice wynaleźli w XVIII w. Anglicy. Umożliwiały one bardziej skoncentrowane ogrzewanie. Donice umieszczano - nader ostrożnie - w zapalonym piecu i stopniowo podgrzewano. Pęknięcie donicy było katastrofą.
Do nich dodawano często stłuczkę szklaną, ułatwiającą proces topnienia. W Anglii (ok. r. 1800) zbierali ją biedacy, sprzedając potem hutnikom, dzięki czemu mieli pieniądze na gin i pajdę chleba. Donice ustawiano nad ogniem na murowanych ławach.
Piece bardzo długo ogrzewano, wyłącznie drewnem. Hutnicy z Sussex posługiwali się najchętniej gałęziami bukowymi i dębowymi. Węgiel wprowadzono w Anglii w XVII w. Na przestrzeni tego stulecia stał się jedynym dozwolonym paliwem.
Włoskie szkło wprowadził do Anglii wenecjanin Giacomo Verzelini. Przybył on do Londynu - jak podaje A. Polak w pracy "Szkło i jego historia" - w 1571 r. z grupą 8 współpracowników. Zdolni Włosi szybko osiągnęli sukces, mimo przeciwności losu: pożary huty, sporów z władzami itd. Verzelini przez 20 lat prowadził swą hutę - w Crutched Frias. Do Anglii przybył z inicjatywy Jeana Carre, autora planu reorganizacji brytyjskiego przemysłu szklarskiego.
Kolejnymi włoskimi przybyszami byli Lybira Moro, Vincentio Serino oraz Sebastian Orlandini. Ten ostatni założył (wraz z J. Smithem) hutę szkła w Ratcliffe, na przedmieściach Londynu. Dowiedział się o tym, Verzelini, który interweniował u władz brytyjskich nie mogąc znieść myśli o konkurencji. Interwencja była skuteczna, Magistrat nakazał Orlandiniemu rozebranie pieca. Wyroby Varzaliniego były pięknie grawerowane (diamentowym rylcem), zawsze z białego szkła, nigdy barwnego; nigdy też nie odznaczały się wymyślnymi kształtami, co zresztą nie odbierało im uroku, a przeciwnie, dodawało!
W następnym stuleciu wytwórczość szklarską w Anglii zdominowała zrazu barwna postać sir Roberta Mansella.
Był to czas państwowej kontroli nad przemysłem, czas monopoli. Korona "nabijała kabzę" przez sprzedaż koncesji na konkretną działalność gospodarczą. Oczywiście - nie podobało się to przedsiębiorcom. Silna angielska klasa średnia doprowadziła do rewolucji i ścięcia króla.
Nim do tego doszło, w 1612 r. wybudowano pierwszy węglowy piec szklarski. Dla wyspiarzy, cierpiących na niedostatek drewna, była to wielka sprawa. Simon Sturtevant napisał: "Bardzo niedawno otrzymano zielone szkło w podmuchowym piecu szklarskim opalanym węglem kamiennym w Winchester House w Soutwark z równie dobrym wynikiem jak w innych miejscach, gdzie marnuje się całe stosy drewnianych polan i innego drewna opałowego".
W 1615 r., technika ta była już na tyle niezawodna, że można było rozszerzyć jej stosowanie na cały kraj.
Jednocześnie powstała nowa sytuacja, umożliwiająca nadanie monopolu. Królewski Sąd Najwyższy w następujący sposób określił te warunki, monopol mógł otrzymać każdy, kto "dzięki swemu rozumowi lub wynalazkowi wniesie do królestwa nowe rzemiosło lub maszynę wspomagającą nowy przemysł, które nie były przedtem stosowanie i które działają na dobro królestwa".

Intencją sędziów było, aby przez powiązanie nadawania patentów z nowymi wynalazkami, uchronić kraj przed zalewem przywilejów królewskich.

W maju 1615 r. Korona brytyjska zakazała opalania drzewem w piecach szklarskich. Zabroniono również importu szkła. Prawo do wyłącznej produkcji szklanych wyrobów przypadło grupie 9 kapitalistów. Oczywiście - nic za darmo. Musieli oni płacić tysiąc funtów dzierżawnej tenuty, co było jak na te czasy sumą nader poważną.

Najbardziej przedsiębiorczym z tej grupy był Robert Mansell. A także skłonnym do podjęcia hazardu, jakim było spłacenie współtowarzyszy, którzy mieli otrzymać po 200 funtów rocznie.
Samych opłat miał więc Mansell 2600 funtów rocznie i to nie licząc środków potrzebnych na rozkręcenie szklarskiego biznesu! Musiał pozyskać znaczny kapitał na wybudowanie wielu nowych hut i to uczynił, choć do naszych czasów nie dotrwały informacje o sposobie, w jaki cel swój zrealizował.
Monopolista organicznie nie znosi konkurencji i R. Mansell nie był tu żadnym wyjątkiem! Załatwił sobie przywilej zniszczenia innych hut, co wcale nie było łatwe, gdyż małe huty leśne należało wpierw wytropić.
Mansell zakładał swoje wytwórnie we wszystkich okręgach węglowych, a w szczególności w Tyneside, Stourbridge oraz w Bristolu.
W życiu jednak jest tak, że rzadko kiedy wszystko udaje się do końca, Mansell nie dał rady zwalczyć Paula Tyzacka.
Ród Tyzacków wywodził się z Lotaryngii, przodkowie Paula specjalizowali się w szkle okiennym Paul Tyzack, starszy od sir Roberta, na niwie szklarskiej aktywny był od 1580 r. W lasach Sussex wyrabiał szkło okienne. W odpowiednim czasie przeniósł się w okolice miasta Stourbridge, obfitujące w węgiel, gdzie znalazł sprzyjające warunki do kontynuowania produkcji.
Monopol Mansella był bardzo krytykowany, trwał tylko dzięki królewskiemu poparciu. Nastał jednak czas rewolty. Karol I musiał zwołać parlament - potrzebował pieniędzy. Jednym z pierwszych posunięć nowego ciała ustawodawczego było zniesienie w 1640 r., znienawidzonego (dla wielu ludzi oznaczał on nędzę) monopolu. Rok 1640 to zarazem kres interwencji władzy monarszej (potem także rządowej) w sprawy ekonomiczne. Rynek zaczął zwyciężać, co nie znaczy, że czas monopolu przez niektórych historyków oceniany jest pozytywnie.
"W ciągu tych 25 lat wytwórczość szkła w Anglii przekształciła się z małej, zacofanej i prowincjonalnej produkcji w narodowy przemysł o najlepiej rozwiniętej technologii w Europie.
Większość szkła produkowanego w hutach Mansella z piecami opalanymi węglem miała charakter czysto użytkowy i obecnie nie istnieje. Wiemy, że w tych hutach produkowano modne wówczas stołowe naczynia szklane i wykwintne szkło; wyroby te całkowicie zniknęły, podobnie jak butelki i szyby okienne." (A. Polak - ibidem, s. 176).

W II połowie XVII w. gwałtownie wzrosło zainteresowanie szklarską technologią. Pojawili się wynalazcy, Clifford i Powlden otrzymali patenty na nową metodę produkowania kryształowego szkła. T.h. Tilson opatentował wyrób płaskich szkieł na lustra. Ch. Marret opublikował traktat o produkcji szkła. Członkowie Towarzystwa Sprzedawców Szkła wymieniali korespondencję na temat możliwości poprawienia jakości szkła. W 1664 r., towarzystwo stało się korporacją, tworząc samodzielne ogniwo między producentami a odbiorcami, jego zasługą było zaangażowanie G. Ravenscrofta, mieszkającego wcześniej przez wiele lat w Wenecji wybitnego specjalisty od wysokiej jakości szkła kryształowego. Ravenscroft wybudował dwie huty, jedną przy pomocy szklarskiej korporacji, drugą sam. Huty były niewielkich rozmiarów i posiadały charakter eksperymentalny. Już po dwóch latach osiągnął to, o co chodziło Towarzystwu Sprzedawców Szkła; wysoką jakość, odpowiadającą weneckim wzorom. Towarzystwo wystawiło nawet zaświadczenie, że jego wyroby są trwałe i dobre. Ravenscroft zyskał prawo do używania pieczęci z głową kruka, jako znaku gwarancyjnego. Jego wyroby były masywne i majestatyczne. Szkło Ravenscrofta było podobne do górskiego kryształu, co w tych czasach uchodziło za symbol najwyższej jakości. Od początku budziło zachwyt i znalazło wielu naśladowców na kontynencie europejskim.

Kilkanaście lat później Anglicy dali światu nowy wyrób o kapitalnym znaczeniu: tzw. czarną butelkę.
Tak naprawdę nie była ona czarna, a ciemnozielona. Wytwarzano ją z twardego piasku. Butelki z ciemnego szkła chroniły płyny przed światłem i odznaczały się nadzwyczajną odpornością na potencjalne uszkodzenia. W 1696 r. Anglia miała już 42 huty produkujące ten typ butelki. Najwięcej ich było w Londynie, Bristolu i w okręgu Stourbridge. Bristolskie butelki służyły do przechowywania wody mineralnej, piwa i słynnego jabłecznika. Masowo wysyłano je do kolonii w Ameryce. Chętnie posługiwały się czarną butelką wszystkie warstwy społeczeństwa francuskiego, począwszy od wieśniaków zabierających ze sobą wino na pole, a na bogatych rodzinach przechowujących w piwnicach setki butelek wina najprzedniejszych marek skończywszy (Przed jej wynalezieniem wino przechowywano w beczkach). Współcześni uważali, że wino w butelkach ze szkła staje się „lżejsze i wspanialsze”. W rejonie Bordeaux, słynna do dziś ze swych win, angielskie butelki z ciemnozielonego szkła stały się tak popularne, że przeciętne rodziny trzymały w domach po kilkaset butelek.
"Czarna" butelka stała się tak niezbędna, że rychło zaczęły na kontynencie powstawać huty szkła specjalizujące się w ich wytwarzaniu. Najstarszą wybudował (1709 r. Pikardia) Gaspard Thevenet. Hutę jego zamknięto dopiero podczas Wielkiej Rewolucji.

W kolonizowanej przez angielskich purytanów Ameryce szklarstwo pojawiło się wraz z pierwszymi kolonistami (Jamestown, Wirginia). Finansowali je londyńscy akcjonariusze, liczący na zyski z aktywności gospodarczej, prowadzonej na zupełnie dziewiczym terenie, niewątpliwie świadczyło to o ich odwadze oraz wyobraźni.
W owym czasie brytyjski przemysł szklarski został już – mocą decyzji królewskiej - przestawiony na opalanie węglem, toteż londyńskim kupcom mogła podobać się wizja ogromnego obszaru, nietkniętego przez człowieka, obszaru, którego lasy pozostawały w dziewiczym stanie i można było korzystać dowoli długo - tak się wtedy wydawało.
Los pionierów bywa jednak ciężki, nie inaczej sprawy potoczyły się i z pierwszymi angielskimi kolonistami. Osada w Jamestown z trudem walczyła o przetrwanie, piec szklarski rychło wygaszono, wznawiając produkcję w 1621 r., przy pomocy sprowadzonych z Europy włoskich hutników. Jednak i to przedsięwzięcie nie przetrwało długo.
Ta sztuka powiodła się dopiero hucie w New Jersey, założonej przez Caspara Wistara. Było to nie tyle zasługą jakości wytwarzanych przez Wistara produktów, co istnienia już w tym czasie (połowa XVIII w.) rozległego, półtoramilionowego rynku zbytu, który wprawdzie w myśl intencji Londynu powinien być zastrzeżony dla towarów z metropolii, lecz przy ówczesnych technicznych ograniczeniach, pilnowanie tego nie zawsze było możliwe. Co z tego, że rząd zabronił Amerykanom zakładania przedsiębiorstw, skoro terytorium do pilnowania naprawdę było znacznych rozmiarów?
Caspar Wistar wybudował swą hutę niedaleko Salem, miejscowości znanej z wcześniejszego procesu czarownic. Huta pracowała nieprzerwanie lat 40. Po śmierci założyciela firmę przejął jego syn i prowadził aż do wojny o niepodległość Stanów. Wojna, naturalnie, uniemożliwiła Wistarowi dalszą działalność.
Drugim wielkim kolonistą zajmującym się wytwarzaniem szkła był pochodzący z Niemiec Henry Stiegel. "Funkcjonował" on w Pensylwanii, hutę wystawił blisko miasta Manheim.
Kiedy amerykańsko-brytyjski konflikt handlowy rozkwitał w najlepsze, Stiegel wybudował nową, jeszcze większą hutę szkła, u szczytu powodzenia zatrudniała aż 130 ludzi, czyli jak na tę epokę była wielkim przedsiębiorstwem, a i dziś zaliczana byłaby do zakładów średniej wielkości!
Prosperity trwała jednak krótko; w 1774 r., Stiegel musiał wygasić piece. Wnet też zbankrutował, w uścisku złych długów, z którego na skutek brytyjskich obostrzeń ekonomicznych nie miał szans się wyzwolić. Lat kilka po bankructwie odszedł z tego padołu łez.
W XIX w. mimo zwycięskiej dla Amerykanów wojny, importowane z Anglii szkło dalej zalewało Stany, niszcząc w zarodku własną produkcję młodej republiki, na terenie której mamy pewne informacje o tylko jednej szklanej manufakturze, założonej jeszcze w ubiegłym wieku przez J. F. Amelunga, również niemieckiego pochodzenia. Przedsięwzięcie finansowali kupcy z Bremy. Huta stała w lesie, czerpiąc niezbędną do wytwarzania szkła wodę z rzeki Potomac. Produkowała kryte puchary z grawerowanymi napisami jako elementem dekoracyjnym, utrzymane w barokowym stylu, oraz szkło okienne i optyczne. Dalsze dzieje anglosaskiego szkła należą już do epoki rewolucji industrialnej.

Jerzy Grundkowski


DREWNO

PCW

ALUMINIUM

SZKŁO

MASZYNY

AKCESORIA

INNE